Lubicie lody truskawkowe?

 

Nazywam się Piotr Socha, mam 54 lata, jestem rysownikiem, autorem książek dla dzieci i młodzieży. Choć do szkoły chodziłem dawno temu, wciąż mam w sobie ogromny głód wiedzy. Uwielbiam czytać książki. Bardzo chciałbym wiedzieć więcej, lepiej rozumieć świat który mnie otacza. Dobre książki bardzo w tym pomagają.

Praca nad książkami sprawia mi ogromną przyjemność, ponieważ zbierając informacje, z których później powstanie książka, sam dowiaduję się wielu ciekawych i zaskakujących rzeczy o których nie miałem pojęcia. A ja uwielbiam ciekawostki.

 

Tak było gdy pracowałem nad książką "Pszczoły". Chciałem tą książką sprawić przyjemność moim rodzicom, którzy prowadzili pasiekę prze 40 lat. Czasami pomagałem im podbierać miód. Przez wiele lat byłem przekonany, że jedyne co pszczołom zawdzięczamy to słodki miód. Myliłem się. Miód nie jest tu najważniejszy, to tylko słodki dodatek. Pszczołom zawdzięczamy ZNACZNIE więcej.

Pracując nad tą książką dokonałem odkrycia z którego nie zdawałem sobie sprawy przez całe dotychczasowe życie. Zrozumiałem mechanizm rządzący przyrodą. Pamiętam moją ekscytację gdy zrozumiałem co łączy owady i kwiaty, że są sobie nawzajem potrzebne, niezbędne do życia. Kwiaty potrzebują owadów by się rozmnażać, a owady kwiatów, bo w nich znajdują pokarm. Dzieci uczą się tego w szkole podstawowej, a ja zrozumiałem to dopiero mając prawie 50 lat. A gdy dotarło do mnie, że na tej wzajemnej relacji owadów i roślin korzystamy i my, bo z zapylonych kwiatów powstają owoce i warzywa, zrozumiałem jakimi gigantami są te maleńkie, niepozorne owady. Na naukę nigdy nie jest za późno. Nie trzeba jechać na drugi koniec świata by zobaczyć coś ekscytującego. Wystarczy pójść do parku, albo na łąkę i zobaczyć co szumi w trawie. Dzieją się tam naprawdę fascynujące rzeczy.

 

Ktoś kiedyś powiedział, że gdyby nagle wszystkie pszczoły zniknęły, to wciągu 4 lat zabrakło by pokarmu dla ludzi i zwierząt na naszej planecie. Nie mielibyśmy co jeść. Wyobraźcie sobie, że któregoś dnia zniknęłyby wszystkie owoce i warzywa, które na co dzień jemy i tak lubimy: jabłka, gruszki, truskawki, pomarańcze, winogrona, arbuzy, cytryny, marchewki, pomidory, ogórki, papryka i wiele, wiele innych. I już nigdy nie napijemy się soku pomarańczowego, nie zjemy lodów malinowych, albo zupy pomidorowej.

To właśnie pszczołom i innym owadom zapylającym zawdzięczamy większość pokarmów, które na co dzień jemy. Korzystamy z ich darmowej pracy od tysięcy lat. Pszczoły żyły na Ziemi już około 100 milionów lat temu, w czasach gdy po naszej planecie chodziły dinozaury. Dinozaurów wyginęły ponad 60 milionów lat temu, a maleńkie delikatne pszczoły żyją do dziś. Choć w ostatnich latach zaczęły poważnie chorować i masowo znikać i to z naszej winy. Jeżeli nie zatrzymamy tego procesu, będziemy mieć poważne kłopoty.

 

Od tysięcy lat, my ludzie, zachowujemy się tak, jakbyśmy byli panami świata, jakby świat do nas należał, jakby wszystko co na Ziemi rośnie i żyje było naszą własnością. Długo wydawało nam się, że zasoby Ziemi są nieskończone. I właśnie teraz zaczęło do nas docierać, że byliśmy w wielkim błędzie. Zaczynamy boleśnie przekonywać się o tym, że jeżeli nie zmienimy naszego postępowania, to w niedalekiej przyszłości podzielimy los dinozaurów, które kiedyś były największymi zwierzętami zamieszkującymi Ziemię, a dziś pozostały po nich tylko kości zakopane w ziemi.

 

Od lat słyszałem hasła: "szanuj zieleń", "dbajmy o środowisko", ale dopiero w ostatnich latach dotarło do mnie, jak poważne mogą być skutki lekceważenia natury, nie liczenia się z jej prawami. Od kilku lat słyszymy o grożącej nam katastrofie klimatycznej, której skutki mogą być dla nas fatalne.

 

My ludzie nie jesteśmy panami Ziemi, choć wielu ludziom tak się wydaje. Jesteśmy tylko jednym z gatunków ssaków, które ją zamieszkują i kiedyś możemy wyginąć, tak jak wiele innych gatunków. Jesteśmy gatunkiem niezwykłym, potrafimy robić genialne rzeczy, ale jednocześnie jesteśmy największymi drapieżnikami zamieszkującymi planetę, groźniejszymi niż lwy i tygrysy. Groźniejszymi, bo niszczymy naszą planetę, nasz dom. Niszczymy ją naszą zachłannością, głupotą, brakiem wyobraźni, bezmyślnością, naszym łakomstwem. A innej, zapasowej planety nie mamy. Nie polecimy wszyscy na Marsa. Nasz los jako gatunku, jest w naszych rękach.

I tak od opowieści o maleńkich pszczołach przeszliśmy do opowieści o nas, o tym, że jesteśmy tylko częścią przyrody, a nie panami świata. Natura, przyroda boleśnie nam o tym przypomina. Nie wygramy z nią. Nie powinniśmy z nią walczyć, ale żyć w harmonii. Natura bardzo dobrze sobie bez nas ludzi poradzi, my bez niej nie.

 

Żyjemy na planecie na której powstały wyjątkowo unikalne warunki, które pozwalają nam na niej żyć. Doceńmy to zanim będzie za późno. Dbając o planetę, dbamy o samych siebie. Dbając o pszczoły, o to by i im żyło się dobrze, dbamy o samych siebie. Superman nie przyleci i nie ocali nas w jakiś cudowny sposób. Możemy to zrobić tylko my sami.

 

(c) Piotr Socha